Menu

Dalsze Losy Katniss i Peeta

Blog stworzony z myślą o wszystkich fanach, którzy mają niedosyt w ich historii podobnie jak ja. Zapraszam wszystkich serdecznie.

#36 Mały początek

nszarynska

Witam serdecznie moich czytelników. Kilka spraw. Po pierwsze przepraszam za mały poślizg, z tego powodu, że załatwiam sprawy związane z blogiem roku. Dziękuję tym, którzy być może oddali już głos. Jeżeli ktoś jeszcze chciałby oddać na mnie głos to może to zrobić oczywiście nie namawiam, jednak bardzo byłabym wdzięczna. Sms kosztuje 1,23 zł , można wysłać go o treści D11392 na numer 7122. Tam jest również cała masa innych blogów, które warto obejrzeć! :)

www.blogroku.pl

Po drugie, założyłam stronę na facebooku, ponieważ tam mam najszybszy dostęp i możecie być ze mną i z wszystkimi nowościami na bierząco. Tam będę zamieszczała, kiedy pojawi się nowy rozdział itd.

https://pl-pl.facebook.com/mellarkeverdeenblog Tutaj strzelam wam linka! :)

Zapraszam do czytania, niestety krótkiego rozdziału, ponieważ nie miałam zbyt dużo czasu, bo w ferie byłam na nartach, a teraz muszę na jutro, zająć się wpajaniem chemii.. :) Zapraszam na FB i do czytania rozdziału !( Teraz już normalnie z perspektywy Katniss. Mam nadzieję, że nie będziecie na mnie za to źli, co teraz planuję :D) //Nszarynska

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wracając do rozmowy z Johanną...

A mianowicie co masz na myśli?- zapytała Johanna.

- Chodzi o Gale'a.- odpowiadam z ukosa.- Chciałabym się z nim spotkać. Wiesz może gdzie teraz mieszka?

- Może dwa razy u nas był, ale nie mam pojęcia gdzie jest teraz.- zamyśliła się na chwile, po czym kontynuowała.- Mam wrażenie, że bardzo się zmienił. Tak jakby zmądrzał. W sumie to wydaje mi się, że chyba mieszka w czwórce. Cieszę się Katniss, że postanowiłaś do mnie przyjechać. Specjalnie po to, ściągnęłam tutaj również Annie. Chciałyśmy być w komplecie.

- No tak. Również się cieszę.- przypominam sobie, że w komórce mam stary numer Gale'a. Być może nadal go używa.- Przepraszam was na chwilę.- Założyłam kurtkę i wyszłam z domu. Usiadłam na małej ławeczce i wybrałam numer z kontaktów. Gale... Minęły dwa sygnały, następnie usłyszałam szum.

- Katniss?- ciche mruknięcie w słuchawce, spowodowało ciarki na moim ciele. Gale odkaszlnął i wziął głęboki wdech. Odgłos komórki zaczął bębnić mi w uszach. Poczułam, że moja prawa dłoń zaczęła się pocić ze stresu.

- Gale. Miałam wrażenie, że zmieniłeś numer.- oznajmiłam przekładając słuchawkę do lewej dłoni.

- Owszem, zmieniłem. Jednak mam też drugi telefon. W razie spraw z dwunastki. Nie spodziewałem się, że to akurat ty do mnie zadzwonisz.- rzekł zdumiony.

- Chciałabym się z tobą spotkać. Jesteś w stanie przyjechać do Johanny? Sama bym przyjechała, ale jak dotychczas mam dość podróżowania jakim kolwiek środkiem transportu.- podsumowałam i zmarszczyłam brwi. Na samą myśl tych publicznych pociągów, zrobiło mi się niedobrze.

- Jasne. Nie będzie to robiło problem jak wpadnę jutro, po południu?- zapytał.

- Oczywiście że nie. Dziękuję Gale, że odebrałeś. Do zobaczenia jutro. Mam parę ważnych spraw.

- Cześć. Do zobaczenia.- po jego ostatnim słowie, nacisnęłam czerwoną słuchawkę.

- Rozmawiałaś z nim?- usłyszałam Johannę za plecami.

- Z Gale'm? Przepraszam, ale chyba wiesz dobrze, że musiałam...- parsknęłam wzruszając ramionami.- Nie mogę go teraz zostawić.

- Rozumiem. Proszę cię jednak, uważaj na niego. Nie mam do niego jeszcze wystarczająco zaufania.- poinformowała mnie i poszła do kuchni.

Na dobrą sprawę, chciałabym ponownie móc mu zaufać. Był moim najlepszym przyjacielem. Przecież to nie możliwe, żeby z dnia na dzień zmienił się na potwora. Peeta również by mnie zrozumiał. Staramy się Gale'owi pomóc ponownie się zaklimatyzować. Ale co my możemy zrobić jeżeli sam mój przyjaciel nie ma na to ochoty. Wiem dlaczego. Przeze mnie. Ja postawiłam go w trudnej sytuacji. Przez to wszystko miałam wybór. Mogłam zdecydować czy zostanę przy Gale'u, czy przy Peecie. Wybrałam Peetę, bo uświadomiłam sobie, że go kocham. Dopiero teraz wiem, że za wszystko ponoszę konsekwencje. Każdy wybór, niósł ze sobą kolejne przeciwności losu. Mam tylko teraz nadzieję, że razem z Peetą, uda nam się je pokonać.

Co prawda, jest z nim co raz gorzej. Ale on wie, że go kocham. Tak mnie się przynajmniej zdaje. Chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak. Każda próba odratowania jego ataków zdana jest na porażkę. Co raz częściej mnie to przerasta. Nie potrafię sobie z tym radzić. Mam nadzieję, że ten wyjazd dobrze mi zrobi.

- Katniss?- zawołała Johanna.- Chodź tutaj szybko. Musisz coś zobaczyć.

Wbiegłam do mieszkania, po drodze ściągnęłam buty i wskoczyłam na kanapę. Spojrzałam na telewizor i aż zapiekło mnie w oczy. Jedna, mała łza, znalazła ujście w kąciku mojego oka. To co właśnie zobaczyłam, totalnie zbiło mnie z tropu. Teraz już wiem, że całe moje życie, po raz kolejny się przewróci.

Blackhand, znowu na ekranie. Dostrzegam, że na każdym kanale wybuchają strajki. Chcą zlikwidować Jake'a z roli prezydenta. To jest to czego się obawialśmy. Strajki wybuchły w Kapitolu, Jedynce i Dwójce. Czyli standard. Byliśmy na to przygotowani, jednak nie spodziewaliśmy się tego, że Blackhand, będzie tego dowódcą. Za pewne Jake teraz to ogląda. Podgłaśniam trochę i staram się wsłuchać w niespokojny głos prezenterki.

- Władzę nad państwem, przejmuje Blackhand. Jest to tymczasowe zwolnienie prezydenta Jake'a z jego obowiązków. W poszczególnych dystryktach, wybuchły zamieszki. Wszyscy odwołują się do niestabilnej pracy prezydenta Panem i nierównego traktowania poszczególnych dystryktów. Uważane jest za wywyższanie, niektórych dystryktów. A miano...

- To absurd!- wykrzyczała Johanna i podniosła się z kanapy. Wrzasnęła jeszcze raz i uderzyła pięścią w stół.- Teraz już rozumiesz Katniss? To wszystko było zaplanowane. Miało się tak stać. On miał dojść do władzy. Przestrzegałam Jake'a, żeby nie zabierał funduszy z Kapitolu, chciał nawet niszczyć wszystkie pozostałe areny. Jednak nie zdążył. Sprowadzę ich tutaj oby dwu.- powiedziała i złapała za telefon.

Teraz już zaczynam rozumieć. Wszystkie poprzednie bunty i zamieszki miały na celu nas do tego przygotować. Wiedziałam, że prędzej czy później Blackhand przejmie kontrolę. Byliśmy spisani na straty. Nas zwycięzców nie bardzo lubiano w jedynce i dwójce. W końcu wychowywani tam są zawodowi zabójcy. A gdy zaczynają współpracować z Kapitolem, teraz nie mamy szans. Musimy jednak postanowić co zrobimy dalej. Nie mogę po raz kolejny stracić Peety. Przetrwamy to co musi być. Wzdycham głośno i przecieram sunące łzy z moich policzków. Chciałabym teraz znaleźć ukojenie w jego ramionach. Zawsze bronił mnie przed niebezpieczeństwami z otaczającego nas świata. Chroniliśmy siebie nawzajem...

Nie mogę go stracić...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

To jest wstęp do kolejnego rozdziału, który mam nadzieję niektórym wszystko oświeci. :) kolejny rozdział jak tylko uda mi się w tym tygodniu napisać. Pozdrawiam Nszarynska

Fb- https://pl-pl.facebook.com/mellarkeverdeenblog

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • silvery_moon

    Ładnie napisane :) Też lubię Igrzyska Śmierci ;)

  • Gość 82.160.207.*

    ;-----------; Załamka...Ale, że co? ;o Zamieszki??! ._. Niech Katniss szybko spotka się z Peetą, Teskno mi za Peetniss <\3 ;-; Rozdział piekny ^^ Czekam do następnego *-*

    Liv ;*

© Dalsze Losy Katniss i Peeta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci