Menu

Dalsze Losy Katniss i Peeta

Blog stworzony z myślą o wszystkich fanach, którzy mają niedosyt w ich historii podobnie jak ja. Zapraszam wszystkich serdecznie.

#38 Debata na Kolację

nszarynska

Witam wszystkich! Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Miałam dużo spraw na głowie. Ale zapraszam do czytania i KOMENTOWANIA!!! :) //Nszarynska :3

p.s. Zapraszam na FP :)

https://www.facebook.com/mellarkeverdeenblog

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Panno Everdeen? Chciałaby pani coś zaprzeczyć?- zapytał z rosnącym uśmiechem na twarzy.

-Nie.- warknęłam i odwróciłam wzrok. Rozpaczliwie spojrzałam na Peetę i zorientowałam się, że coś jest nie tak. Jego oczy zaczęły zachodzić czernią. W ciągu ułamku sekundy serce podeszło mi do gardła. Jego palce nerwowo zacisnęły się na stole. Nabrałam głęboki wdech i przymknęłam oczy.

- W takim razie. Chciałbym wam zaproponować pewien układ.- odparł i zaczął przeglądać kilka wypisanych kartek, które leżały obok jego dłoni. Dlaczego nie ma tu z nami Finnicka. W głowie kołacze mi tysiące myśli. Zaczynam martwić się o Annie, o wszystkich, tylko nie o samą siebie. Informacja Blackhand'a przywołuje mnie jednak do pionu. - Zorganizuję igrzyska.

- Nie!- krzyknęłam i podniosłam się z krzesła.- Nie, nie!- wrzeszczę do momentu aż ramiona Peety delikatnie mnie obejmują. To on. To naprawdę on. Wrócił do mnie.

- Ciii...- szepnął mi delikatnie do ucha. Moje ciało zaczęło dygotać.

- Spokojnie Panno Everdeen. Jest to dobry układ. Nic się wam nie stanie. To będzie..

- Oczywiście, morderstwo.- parsknął Jake.- Myślicie, że zastraszycie Panem?

- Panie Jake. To będzie aranżacja. Fikcja. Rozumie Pan?- odpowiedział spokojnie i wyprostował się na krześle. Delikatnie złożył część papierów i odłożył na stertę innych. Badawczo zerkam na niego i analizuję słowa, które wypowiedział.

- Jak to fikcja?- zapytała Johanna ledwo powstrzymując się od śmiechu.- Przecież nikt w to nie uwierzy. Tania rozrywka.

- Nie wydaje mi się.- rzekł prezydent.- Nie, jeżeli weźmiecie w nich udział.

- Nie ma mowy.- wybuchnął Peeta.- Nie. Za dużo nas to wszystko już kosztowało. Nie możemy.

- To nie jest zaproszenie. To raczej rozkaz.- warknął Blackhand.- Nie macie nic do powiedzenia. Już wszystko jest załatwione. Dzięki temu jednak, po wszystkim będziecie mieli spokój. Zero kamer, wywiadów, nic. Wolicie takie życie jakie macie teraz, czy te które chce wam zaproponować? Przyniesie to korzyści nam wszystkim. Przynajmniej nie będą wybuchały bunty w poszczególnych dystryktach.

- Czyli zwycięzcy?- zapytała Annie.- Ponownie my? To absurd.

- Nie powiedziałbym. Ludzie albo was kochają, albo pragną waszej śmierci. Jest to z góry powołane na sukces.- oznajmił i przesunął kartkę po stole.- Proszę, abyście podpisali tutaj.

- Nic nie będziemy podpisywać. A już na pewno nie dzisiaj. Nigdy.- burknął Jake i dźwignął się z drewnianego krzesła.

- Przemyślcie to. Inaczej będę zmuszony zrobić to sam.- skończył i wstał od stołu. Otworzył nam drzwi wyjściowe i delikatnie wskazał ręką.- Mam dużo pracy dzisiaj. Dziękuję, że zgodziliście się tutaj przyjechać.

Moje nogi wleką się bezwiednie po podłodze. Uścisk dłoni Peety, powoduje że się nie przewracam. Wszystko mnie gubi. Nie chcę wracać na arenę. Nawet jeżeli będzie to wszystko tylko dla rozrywki. Wydaje się to za piękne, aby było prawdziwe. Nigdy już nie będziemy mieli normalnego życia.

- Katniss, skarbie nie martw się.- Powiedział czule Peeta podnosząc moją brodę do góry.- Nic nam nie grozi.

- Ale jeżeli tam wrócimy..

- Nie wrócimy.- zaprzeczył krótko i pewnie.- Pamiętasz jak obiecałem, że stąd wyjedziemy?

- Szkoda, że to się nie spełni. Chciałabym uciec daleko stąd. Chciałabym mojego życia, chcę zaczerpnąć dawną siebie.- wyrzuciłam i gorzko zapłakałam w pierś Peety.

- Ja bym nie chciał.- oznajmił.- Nie było by w tym życiu Ciebie.

- Peeta...- mruknęłam cicho i pomyślałam, że ma racje. Pewnie wyszła bym za Gale'a gdyby nie igrzyska. Gdyby nie to, że wybrano Prim.

- Prawie ciebie straciłem. Ale teraz znów jestem z Tobą i choćby nie wiem co, są to najszczęśliwsze dni w moim życiu.- pocałował mnie delikatnie i ścisnął za dłoń.- Nie wrócimy tam. Zobaczysz.

Wiem jednak, że wrócimy na arenę i on też to wie. Peeta po prostu wie co powiedzieć, żeby delikatnie odsunąć mnie od tych myśli. Wszystko wydaje mi się takie podobne. Przecież to jest nie możliwe. Ludzie na arenie będą ginęli. Przecież nie uda im się tego nagrać jak dobrego filmu. Nie oszukają zawodowców, a oni też będą. Teraz do mnie dotarło, że nikt nie wróci. Wszyscy tam umrzemy. Chcą się nas pozbyć. A może to i lepiej? Zobaczę się z Prim i Tatą... Brakuje mi ich tak bardzo, że momentami wypiera to wszystkie moje inne myśli.

Wszyscy postanowiliśmy, że zatrzymamy się na parę dni w kapitolu w jednym z apartamentów. Razem z Peetą otrzymaliśmy pokój prawie na ostatnim piętrze. Wieczorem, przy kolacji wszyscy zdecydujemy co zrobimy z propozycją Blackhanda, tymczasem Peeta zaproponował, żebym poszła z nim na spacer po stolicy.

Idziemy wtuleni w siebie. Rozglądam się dookoła wysokich budynków i stwierdzam, że prawie nic się tu nie zmieniło. Ludzie mijają nas i przyglądają się. Nie mam pojęcia czy nas rozpoznają ale od jakiegoś czasu zorientowałam się, że podąża za nami jeden z fotografów i robi nam zdjęcia. Ignoruję to jak zawsze. Gdy już dobiega godzina osiemnasta, wracamy do hotelu. Wchodzimy do restauracji umieszczonej w środku budynku i siadamy przy zarezerwowanym dla nas stoliku. Wszyscy byli już w komplecie, więc Jake zaczął dyskusję.

- Sądzę, że nie powinniśmy tego podpisywać. To właśnie ludzie powinni się zbuntować i sami wyrzucą go z jego obowiązków. Wtedy będę miał możliwość ponownego powrotu. Może uda mi się coś wynegocjować.- powiedział i upił trochę wina z kieliszka.

- Moim zdaniem powinniśmy to jednak podpisać.- zaczął Gale, na którego wcześniej nie zwróciłam uwagi. Musiał tutaj przyjechać pod naszą nieobecność.- Jeżeli nie podpiszemy, to on i tak zrobi co będzie chciał. Pomyśl, przecież jemu zawsze zależało aby przywrócić Igrzyska. Był jakimś sekretarzem Snowa. Nie mamy na to wpływu. Możliwe, że przynajmniej unikniemy na jakiś sposób śmierci. W dystrykcie 4, tam gdzie się teraz przeprowadziłem, ludzie cały czas mruczą o tym, że wojna idzie znów. Oni tego nie chcą. Jake to jest zły pomysł. Nie możemy tyle ryzykować. Śmierci tysiącu ludzi, milionów? Ja jestem za tym aby podpisać ten dokument. A jak ty Katniss myślisz?

Urwał moje skupione myśli. Wpadłam w delikatne zakłopotanie. Peeta lekko złapał mnie za rękę. W jego oczach zobaczyłam opanowanie, więc uspokoiło mnie to.

- Nie chce tam wracać Gale. Nie chcemy tam wracać rozumiesz?

- Ale Igrzyska odbędą się czy tego chcecie czy nie.- warknął i zaczął skubać palcami róg stołu.

- Jeżeli będziemy z nim współpracować, tak jak on zakładał. To jak myślisz Gale, jest szansa aby się to wszystko skończyło? Będziemy mieli spokój?- zapytał Peeta.

- Raczej tak. Chociaż tu w grę wchodzi coś więcej. Możemy spróbować. Możemy spróbować ratować tych ludzi.

- Od kiedy w tobie taka wola walki?- Wrzeszczę na Gale'a i odgarniam kosmyk włosów z twarzy za ucho.

- Chcę tak samo jak wy mieć spokój.- odrzekł i nabrał głęboki wdech.

- Uspokójcie się.- przemówiła Annie.- Możemy to podpisać, ale co wtedy z moim synkiem?

- Ktoś na pewno nie weźmie udziału. Nie martw się, ktoś musi się nim zająć. Powiem o tym Śliskiej Sae. Ona na pewno wyrazi zgodę.-zaproponowałam.

- W takim razie ja też jestem za.- powiedziała i uśmiechnęła się do Gale'a.

- Johanna? A ty, Katniss?

- Ja jestem na nie.- chrząknęła Johanna.

- Skoro Peeta twierdzi, że będzie dobrze, w takim razie ja również jestem na tak.- mówię. Zostało przegłosowane. Dokument zostanie podpisany. W tym momencie moje życie zaczyna zataczać wielkie koło. Igrzyska się jednak odbędą.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość *.gorzow.mm.pl

    Super Ale posty mogłyby być szybciej Z całym szacunkiem do Ciebie

  • Gość: [Lotopałanka ^^] *.tktelekom.pl

    No, no co ten doktorek planuje, to ja się boję... :o
    I tak przy okazji:
    Nominuję Cię do LBA! :D
    katniss-i-peeta-po-rebelii.blog.pl/2015/04/09/liebster-blog-award/

  • Gość: [Peeniss] *.dynamic.gprs.plus.pl

    No... Nie mogę się doczekać następnej i ten doktorek mnie przeraża... Lubię lub kocham twój tok myślenia dla mnie te prace są Perfekcyjne tak jak moje niektóre szkice dla mojego pana od plastyki

© Dalsze Losy Katniss i Peeta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci