Menu

Dalsze Losy Katniss i Peeta

Blog stworzony z myślą o wszystkich fanach, którzy mają niedosyt w ich historii podobnie jak ja. Zapraszam wszystkich serdecznie.

#39 Oczekiwania

nszarynska

Witam zapraszam do czytania i komentowania. Chciałabym wspomnieć że ostatnio jest mało komentarzy, a komentarze motywują mnie do dalszego pisania. Im więcej będzie komentarzy, tym częściej będą pojawiały się rozdziały. Żeby dodać komentarz nie potrzeba mieć założonego konta bo ostatnio parę osób się mnie o to pytało. :)) Tymczasem zapraszam do czytania.// Nszarynska

p.s. Dziękuję Martynie za zrobienie zdjęcia <3

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Czuję, że ktoś mnie delikatnie szturcha. Myślałam, że to Peeta, ale po otworzeniu oczu zdziwiłam się gdy ujrzałam Gale'a.

- O co chodzi Gale?- zapytałam sennym głosem. Spojrzałam na okno i zobaczyłam, że musi być wcześnie rano ponieważ jeszcze słońce nie zdążyło się przedrzeć. Pokazał mi łuk i gestem oznajmił abym była ciszej. Powolnie wysunęłam się spod kołdry i wyszłam za Gale'm na korytarz.

- Chodź, mam nadzieję że to polowanie dobrze Ci zrobi. Powiedziałem już Jake'owi że z tobą wychodzę. Oczywiście jeżeli masz ochotę.

- Jasne, że tak.- odpowiedziałam i rozpromieniłam się. Gale ma rację, oderwie mnie to od tego wszystkiego. Zakładam na siebie luźne rzeczy, przerzucam łuk przez ramię i ruszam za chłopakiem na dwór. W Kapitolu wcześnie rano panuje spokój. Miasto powoli budzi się do życia. Wsiadłam do samochodu, który wskazał Gale, odpalił go i ruszyliśmy. Po dziesięciu minutach byliśmy poza stolicą. Nasz apartament nie znajdował się daleko od granicy Kapitolu. Zdziwiłam się, że granica nie jest zamknięta. Jednak to miejsce, przez które przejechaliśmy było całkowicie opuszczone. Takich zakątków Panem jeszcze nie znałam. Chciałabym kiedyś zwiedzić wszystkie takie miejsca.

Wlekę się zdyszana za Gale'm. Już dawno nie odczuwałam potrzeby, żeby biegać, moje mięśnie odmawiają mi posłuszeństwa jednak okazało się, że doszliśmy na wielką łąkę. Myśliwy siadł na ziemi i otworzył plecak. Usiadłam obok niego i okryłam się kocem, który mi podał. Zaraz za nim wyciągnął kawałek bułki. Wiem co chce tym motywem osiągnąć. Przypomniały mi się pierwsze dożynki Prim. Gale przełamał bułkę na pół i jedną część mi podał.

- Wesołych głodowych Igrzysk. I niech los...

- Zawsze wam sprzyja.- dokańczam i uśmiecham się. Odgryzam kawałek bułki i przyglądam się wschodzącemu słońcu.

- Chciałbym, żeby było tak jak kiedyś. Katniss dużo myślałem o słowach Blackhanda. On nie sprecyzował kto weźmie udział w tych igrzyskach. Nie powiedział o zwycięzcach. On będzie losował między nami wszystkimi. Byłoby to niesprawiedliwe gdyby wziął samych zwycięzców, a do innych dystryktów wybierze losowe osoby.

- Wiem jedno, na pewno ja wezmę w nich udział. Ludzie chcą mieć widowisko. Jeżeli ja to Peeta też.- odparłam.

- No nie jestem tego taki pewien.- mruknął i zamyślił się.

- Musimy wracać. Nie chciałabym przegapić jego przemowy.

Zapach pieczonego chleba roznosi się po całym mieszkaniu. Domyśliłam się, że Peeta się obudził i zaczął przygotowywać śniadanie. Włączyłam telewizor i sprawdziłam kanał informacyjny. Na ekranie pojawiło się godło Panem. Zawołałam wszystkich przed telewizor. Ku moim oczom ukazał się prezydent.

- Witam wszystkich obywateli Panem. Zgodnie z artykułem podpisanym przez samych zwycięzców, zostaną zorganizowane siedemdziesiąte szóste głodowe igrzyska. Trybuci zostaną wylosowani na dożynkach. Udział wezmą pozostali zwycięzcy i Ci co działali w rewolucji przeciwko Panem. Pozostałe osoby zostaną rozlosowane w poszczególnych dystryktach. Wszelkie sprzeciwy zabronione i surowo karane. Do dystryktów zostaną przydzielone władze i służby militarne.

- Zaczyna się.- powiedział Peeta.

Zabrałam kurtkę i wyszłam z domu. Pozwoliłam moim łzą sunąć swobodnie po policzku. Nie miałam jednak dużo czasu.

- Katniss, przestań wracaj do domu.- zawołała Johanna.- nie zwróciłam uwagi, że za mną wyszła.

- Ja nie chce tam wracać. Nie chce tam wrócić po raz trzeci.- warczę i wyrywam się z jej uścisku.

- To nie ja wyraziłam na to zgodę. To wy zrobiliście, chyba nie jesteście tego świadomi co podpisaliście. Myśleliście tylko o sobie.

Johanna ma rację. Skazujemy niewinnych ludzi na śmierć. Ponownie do Panem wróci strach i zastraszanie innych mieszkańców.

- Co my zrobiliśmy..

- Nie ma na to teraz czasu. Wracajmy do domu. Zaraz ktoś zorientuje się, kim jesteś i nie da nam wrócić do domu. Zastanowimy się spokojnie nad tym wszystkim w domu.

* * *

Leżę bezwładnie i patrzę na parujący kubek herbaty. Co będzie dalej? Co będzie po igrzyskach? Będą następne? Cały czas zadaję sobie pytania, na które nikt nie jest w stanie mi odpowiedzieć. Staram się myśleć o czymś innym, ale i tak mi to nie wychodzi. Czy to wszystko naprawdę będzie aranżacją? Nie jestem w stanie w to uwierzyć. Do sypialni wszedł nagle Gale.

- Hej kotna.- przysiadł na łóżku i ścisnął mnie za dłoń.- Nie martw się będzie dobrze. Chciałbym żebyś wiedziała, że nawet jak okaże się że to podstęp. Błagam cię nie poddawaj się. Wróć dla mnie. Wróć dla nas. Nie użalaj się tyle nad Peetą, jak już zostaniecie wybrani. Bądź sobą.

- Jeżeli przyszedłeś tutaj aby powiedzieć mi, że Peeta powinien umrzeć i że zasługuję na kogoś lepszego to wyjdź.- wrzasnęłam.

- Nie nie przyszedłem tutaj po to aby Ci to powiedzieć. Chciałbym żebyś się nie zmieniła i proszę weź to.- otworzył mi dłoń o położył na niej złotą broszkę z kosogłosem. Nie widziałam jej już bardzo dawno, praktycznie odkąd zrzuciłam z siebie kostium kosogłosa. Ta jest jednak inna. Bardziej masywniejsza i wyrazista.

- Dziękuję.- powiedziałam i momentalnie się rozpłakałam. Gale przytulił mnie, nie opierałam się przed tym. Sama chciałabym, żeby było tak jak kiedyś.

- Przepraszam ci za to, że wyrządziłem wam krzywdę. Nie wiem co mną miotało. Jesteś moją jedyną przyjaciółką, nie potrafiłbym cię znów stracić. No już Katniss, nie płacz, musimy pokazać ludziom, że jesteśmy silni.

- Mam to gdzieś.- prychnęłam. Gale uśmiechnął się i uniósł brwi.

- Ja też.- rzekł, zaśmiałam się razem z nim. Dobrze, że chociaż on mnie rozumie.

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Peeniss] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ciekawa jestem co dalej nie mogę się doczekać i podoba mi się twój blog Pisz tak dalej

  • martynka300.02

    BŁEEEE... ŻYGAM TĘCZĄ...
    błeeeeeee
    Czekam na dalszy ciąg :D

  • Gość *.gorzow.mm.pl

    Supeeeeeer pisz dalej

  • Gość *.dynamic.gprs.plus.pl

    Kiedy następna notka??? Nie mogę się doczekać... Ta jest tak samo wspaniała jak reszta :-* ;D =D =)

  • Gość: [Julia Mellark] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Rozdział ekstra!
    Trochę za dużo Galenissale wwytrzymałam :D
    najchętniej to bym ta buzke Gale'a rozwaliła... jak on moze mówić że Katniss nie ma się przejmowac Peeta? Pfff pozer.
    Czekam na nastepny rozdział, nie mogę sie doczekać tego losowania!
    P.S jak ci poszedł egzamin? Moim zdaniem matma i przyrodnicze były dosyć trudne :/
    katnisseverdeenipeetamellark.blogspot.com

© Dalsze Losy Katniss i Peeta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci